Kazda para daje sobie przezwiska, slodkie imiona , zmiekcza imiona oryginalne. Mezczyzni zazwyczaj do kobiety mowia Skarbie, Kochanie albo najprosciej Mala. My rowniez dolaczylismy do tego grona. Ale bedac para inna od pozostalych wyroznilismy sie i an tym polu.
Jadac kiedys samochodem, kiedy bylismy jeszcze tylko para narzeczonych maz powiedzial do mnie Semotta :-). Wyraz ten pochodzi od Sciemotta, czyli gluptasek, ale maz je zmiekczyl. Oczywiscie nie oznacza to, ze ma mnie za glupiutka kobietke. O ile mnie pamiec nie myli wlasnie tego wieczora pomylilam cos w jezyku wloskim, on mi zwrocil uwage, a ja troszke sie zdenerewowalam. Bedac perfekcjonistka i ososba, ktora lubi miec wszystko pod kontrola nie za bardzo lubie, kiedy zwraca mi sie uwage na bledy. Na szczescie maz rozladowal atmosfere nowym przezwiskiem, mnie sie ono spodobalo i sytuacja zostala uratowana. Zreszta kiedy sie jest zakochanym podoba ci sie wszystko, co robi druga osoba.
Potem juz naturalne bylo, ze i syn zaczal byc tak nazywany przez tate. Jeszcze dzis mam przed oczami scene w szpitalu. Emanuele urodzil sie o 14.40 poprzez cesarskie ciecie. Ze wzgledu na to, ze to nie byla cesarka planowana, podano mi calkowita narkoze i mialam zobaczyc synka nastepnego dnia. Maz na szczescie poprosil goraco pielegniarke,zeby przyniesiono bobasa tego samego wieczora podczas wizyt dla tatusiow. I wlasnie wtedy zobaczylam najslodsza scene mojego zycia. Wielki misiek ( 185 cm wzrostu, wysportowany) trzymal w ramionach mala istotke a z oczu mu lecialy lzy. I szeptem powtarzal "Finalmente sei tra di noi Semotto di papà " ( nareszcie jestes wsrod nas Semotto tatusia). A potem to juz bylo tylko lepiej. Maz bez narzekania zmienial peluchy, kapal, dawal jesc, bawil sie z synem. Moze to dlatego, ze zostal tata bedac juz dojrzalym mezczyna. Jak sam mowil , byl gotowy na rodzicielstwo. Poza tym mialam wrazenie, ze chodzil kilka centymetrow ponad ziemia. Marzyl o synu i jego marzenie spelnilo sie.
Ja nie wiem czemu, od dnia, kiedy odkrylam, ze jestem w ciazy bylam pewna, ze to bedzie chlopiec. Nie robilam zadnych prob z pierscionkiem czy obraczka, nie obserwowalam rosnacego brzucha, nie zwracalam uwagi na zachcianki. Wiedzialam, ze to bedzie syn i koniec. Ktos w miedzyczasie probowal mi wmawiac, ze raczej dziewczynka, ale ja bylam niezwyciezona. Ach, serce matki. I mialam racje.
Moze to dlatego, ze od kiedy pamietam zawsze chcialam miec syna. Balam sie, ze gdyby byla dziewczynka mialaby tak trudny charakter jak ja, hahaha, to zartem. Ale rzeczywiscie wolalam chlopczyka, bez specjalnego motywu. Ot tak po prostu. Widzialam oczami wyobrazni wspanialy uklad miedzy mna a synkiem, ogromna wiez, ta typowa wloska, bardzo znana na calym swiecie. Potwierdzam. To wszystko prawda. Emanuele to maminsynek jak sie patrzy. Jest miedzy nami magiczna wiez, ktora tylko my rozumiemy, jak na razie jestem jego wielka miloscia i kobieta jego zycia. Wloch tak bardzo kocha wlasna matke, ze jest nawet zazdrosny o ojca. Przyznaje, ze ten aspekt bywa stresujacy, ale jakos dajemy rade.
Emanuele jeste Emanuelem, bo bardzo podobaja mie zydowskie imiona. Spisalismy z mezem liste imion, ktore sie nam podobaly i wybieralismy. Mial byc najpierw Samuele, ale w koncu stanelo na Emanuele co oznacza "Bog z nami". Dla nas to konsakracja naszej milosci. Patrzac dzis na osmioletniego lobuziaka ma sie wrazenie, ze to imie wlasnie dla niego, nie moglby nosic innego imienia.
Jak mi przepowiedziala kiedys Cyganka, bylo mi to pisane. Bylam w 3 klasie liceum. Odprowadzalam kolezanke ze szkolnej lawy na autobus. Lubilysmy spacerowac po lekcjach, zwlaszcza, kiedy byla ladna pogoda. Czesto odprowadzalam ja na autobus na Plac Kosciuszki (ciekawe czy nadal sie tak nazywa), musiala dojezdzac do pobliskiego miasteczka. I wlasnie tam, przy tym Placu, byl piekny skwerek, alejki i laweczki i my czekajace na autobus. Zaczepila nas Cyganka. Cyganka prawde Ci powie panieneczko. My glupiutkie, marzace o szczesciu, wielkiej milosci, zdanej maturze, karierze, pieniadzach, zdecydowalysmy sie zaszalec. Tak zaszalalysmy, ze ja pozbylam sie 100 zlotych, co wtedy nie bylo malo. Bledy mlodosci. Choc jak sie pozniej okazalo nie tak do konca. Przypomne, ze mialam wtedy 17 lat.
Cyganka wywrozyla trzech synow ( juz chyba troche za pozno), ze wyjade mieszkac za granice i co najwazniejsze imie mojego meza bedzie sie zaczynalo na litere "L". Usmialysmy sie wtedy z kolezanka zwlaszcza z tej ostatniej przepowiedni. No bo jak to wyjde za maz za jakiegos Ludwika, Lecha lub Leona ? Polskie imiona wcale sie nam nie podobaly. Zapomnialam szybko, ze nie bede przeciez mieszkac w Polsce.
Minelo kilka lat. Zpomnialam na amen o Cygance. W miedzyczasie byl Tomek, Mariusz, potem Maurizio az w koncu Luigi. I tak wlasnie spotykalam sie z Luigim dalej nie pamietajac o Cygance. Bylam jednak juz pewna, ze to jest ten jeden jedyny. Od razu, kiedy sie poznalismy, mialam te pewnosc. Zamiast slynnych motyli, ja poczulam spokojne cieplo. A moze to te motyle tylko spokojniejsze ? Faktem jest, ze nie wiedzac czemu czulam, ze to tego mezczyzne poslubie, ze to z nim spedze reszte zycia. I wlasnie bedac z nim nie popelnialam glupstw, ktore sie popelnia na poczatku kazdej historii milosnej. Bylam spokojna i co najwazniejsze bylam naturalna, bylam po prostu soba.
A co do Cyganki? Po prawie roku bycia ze soba, kiedy to juz zdecydowalismy, ze zamieszkamy razem, kiedy zaczelismy rozmawiac o dziecku pewnej nocy zerwalam sie na rowne nogi . Spocona nie tylko dlatego, ze bylo goraco ( byl czerwiec), ale miedzy innymi, ze przysnila mi sie Cyganka sprzed kilku lat. I wlasnie wtedy przypomnialo mi sie wszystko i powiedzialam sama do siebie " To Ten!". Moj maz ma imie LUIGI !
Ale nie wyszlam za niego za maz, bo wywrozyla mi go Cyganka. Powiedzmy, ze przepowiednia Cyganki dodala koloru do naszej historii i wzmocnila to, co jest miedzy nami.
Dzis rodzina Semottow stworzyla wlasny swiat w Semottolandii, jak nazwalismy nasz dom.
Emanuele dzisiaj :-)

Ale sie wzruszylam... bo ja przesadna jestem. A Semotta i jej swiat bardzo mi sie podoba. Serdecznosci Aga . Pisz.
OdpowiedzUsuńJa raczej mocno stapajaca po ziemi jestem, ale jak widac piekne historie mi sie zdarzaja. Inne tez napisze :-)
OdpowiedzUsuń