poniedziałek, 28 kwietnia 2014

SPOTKANIE Z PAPIEZEM



To bylo 21 latemu, mniej wiecej w tym okresie, chyba na poczatku maja. Niestety wstyd sie przyznac, ale nie pamietam dokladnej daty. Bylam w pierwszej klasie liceum spolecznego. Liceum to istnialo od zaledwie trzech lat, ale proponowalo sporo. Stawialo miedzy innymi na nauke jezykow obcych. Organizowalo rowniez dla pierwszych klas wycieczke objazdowa po Wloszech z audiencja u papieza, wowczas Jana Pawla II. To wtedy wlasnie zamarzylo mi sie zamieszkanie we Wloszech.

Wycieczke rozpoczelismy w Wenecji, potem Padwa, Asyz, Florencja, Rzym i Rovereto. Wiadomo jak to turystka, mloda dziewczyna podobalo mi sie wszystko, zakochalam sie w tym kraju. W Rzymie bylismy kilka dni, po to, zeby porzadnie wszystko zwiedzic i, zeby zostac na niedzielna msze w Bazylice sw. Piotra na swieto Milosierdzia Bozego.

Pamietam, ze wszyscy sie na nas patrzyli. Zaprezentowalismy sie ubrani odswietnie, dziewczyny w bialych bluzkach i czarnych spodnicach, a chlopcy w garniturach. Mielismy tez na glowach berety ze szkolna przypinka. To byl nasz mundurek. Cos jak elitarne szkoly angielskie czy francuskie. Wzbudzalismy ogolne zainteresowanie co sie nam bardzo podobalo.

Podczas mszy swietej siedzielismy w tylnej czesci Bazyliki wiec widzielismy w rzeczywistosci papieskie plecy. Spotkanie, na ktore w rzeczywistosci czekalismy z niecierpliwoscia mialo sie odbyc po mszy. Razem z nami byly jeszcze inne grupy. Weszlismy do sali audiencyjnej, poustawialismy sie grzecznie i czekalismy. Otworzyly sie nagle drzwi i wszedl Papiez. Wtedy byl jeszcze w dobrej formie. Kiedy Jan Pawel II wszedl rozjasnila sie cala sala, a nam przechodzily ciarki po calym ciele, takie przezywalismy emocje. Mnie naszly lzy do oczu z wrazenia. Papiez zatrzymywal sie po kilka minut przy kazdej grupie, rozmawial z kazdym chocby kilka sekund, nie ominal nikogo.



Nie pamietam, co do nas mowil, pod takim bylam wrazeniem. Nie spodziewalam sie, ze tak zareaguje, ale to chyba zrozumiale. Ja, taka mloda dziewczyna z Oswiecimia, spotkala Papieza, rodaka, czlowieka najwazniejszego na swiecie. 

Nie zapomne nigdy tego spotkania. Dzis moge powiedziec, ze mialam okazje spotkac Swietego.

Po moim definitywnym przyjezdzie do Wloch spotkalam naszego Papieza jeszcze kilka razy. Nigdy jednak tak blisko, jak wtedy. Bylam w auli Pawla VI podczas koncertow organizowanych przez Polakow dla Papieza, podczas projekcji filmu QUO VADIS i bylam w koncu na jego obu grobach, na tym przed i po beatyfikacji. 

Nie moglam niestety byc na pogrzebie, bo bylam w zaawansowanej ciazy. Moj syn poznal Papieza Polaka poprzez moje opowiadania, film z Piotrem Adamczykiem i filmy dokumentalne. 

Ten tydzien poprzedzajacy kanonizacje obudzil na nowo wszystkie wspomnienia. We srode poszlismy na musical po wlosku do Audytorium przy Watykanie. Musical NON ABBIATE PAURA napisany przez wloskiego ksiedza przedstawil Karola Wojtyle aktora, mlodego chlopaka, ktory podobal sie dziewczynom oraz oddanego Maryi ksiedza a w koncu Papieza. Tytul NIE OBAWIAJCIE SIE przekazywal nie tylko najslynniejsze zdanie Ojca Swietego, ale rowniez ogromna sile czlowieka oddanego w wierze. 

W te dni chodzac ulicami Rzymu czulam sie jak w Polsce. Milo bylo slyszec co krok jezyk polski, polskie piesni koscielne i widziec morze polskich flag. To niesamowite, jak jeden czlowiek z niewielkiego kraju w Europie zmienil swiat , przyblizyl do siebie miliony ludzi z calego globu, ale dla nas Polakow bedzie na zawsze NASZ!


poniedziałek, 21 kwietnia 2014

WLOSKA WIELKANOC Z POLSKIM AKCENTEM




Pierwsze Swieta Wielkiejnocy spedzilam we Wloszech w 2001 roku. Przyjechalam tu na poczatku kwietnia, a swieta byly pod koniec miesiaca. Pamietam, ze byla piekna pogoda, swiecilo slonce i bylo cieplutko. Wtedy papiezem byl jeszcze Jan Pawel II. Oczywiscie poszlam na Droge Krzyzowa do Koloseum, a w niedziele na plac Sw. Piotra na msze i blogoslawienstwo Urbi et Orbi. Pamietam jak dzis ten piatkowy wieczor pelen emocji, skupienia, ogrom ludzi i przejmujaca cisze. Papieza widzialam tylko od tylu, ale i tak bylo to ogromne przezycie. Zreszta Jana Pawla II spotkalam juz wczesniej podczas wycieczki szkolnej w pierwszej klasie liceum. Wtedy cala klasa mielismy audiencje i spotkalismy sie z Papiezem z bliska. To dopiero bylo przezycie.

Potem juz co rok podczas swiat przynajmniej w jeden dzien szlam na Watykan. Powoli tez zapoznawalam sie z tradycjami wloskimi i zapoznawalam Wlochow z naszymi.  Moze to fakt, ze na emigracji docenia sie podwojnie ojczyste tradycje i kulture, ale jakos te nasze polskie sprawiaja, ze swieta sa naprawde swiateczne.

Dobrzez, ze w Rzymie sa koscioly, gdzie odprawiaja polscy ksieza i dzieki temu mozna pojsc z koszyczkiem do swiecenia, a w niedziele msza rezurekcyjna odprawiana jest z polska dostojnoscia. Rzymianie niestety oddalili sie bardzo od Kosciola i od starych tradycji, ale kiedy widza nasze polskie podziwiaja fakt, ze tak je kurujemy.

We Wloszech swieta Wielkanocne tak, jak te Bozego Narodzenia to glownie czas wolny od pracy i okazja do wielkich zakupow. Tradycyjnie na Wielkanoc kupuje sie Colombe, czyli golebice, ciasto drozdzowe ze  suszonymi owocami oraz jaja czekoladowe z niespodzianka. To glownie dla dzieci. W srodku kazdego jaja jest jakas zabaweczka w zaleznosci z jakiej bajki jest jajko.

My w tym roku kupilismy jajko z Planes. Emanuelek znalazl malutki samolocik.

Dbam jednak o to, zeby moi chlopcy poznali polskie tradycje. Robimy swieta wlosko - polskie. Mam to szczescie, ze w naszej parafii proboszczem jest polski ksiadz, ktory stara sie przekazac polskie obchody wloskim parafianom.

Tak wiec w Niedziele Palmowa idziemy na procesje z polska i wloska palma. Wloska palma to galazka drzewa oliwnego, a polska jest z Polski. Mamy jedna mala dla syna i duza dla rodzicow. W Wielka Sobote obowiazkowo jest swiecenie pokarmow, ukochana tradycja Emanuelka.




Do koszyczka wkladamy dokladnie to, co w Polsce, a potem to jemy podczas niedzielnego sniadania. We Wloszech rowniez wazne jest niedzielne sniadanie, przynajmniej w Lazio. Tu przygotowuje sie na te okazje wloska jajecznice i slona pizze. Najstarszy w rodzinie blogoslawi pokarmy i osoby galazka oliwna i zaczyna sie sniadanie. My dodatkowo dzielimy sie jajkiem, jemy polska i wloska kielbaske oraz chrzan. Potem syn otwiera wielkanocne jajko niespodzianke. Na obiad jemy po polsku zurek i po wlosku baranine, to znaczy bardziej maz, bo ja jakos nie przepadam. 

Jesli chodzi o ciasta to nic nie przebije polskich tradycji. W tym roku nie pieklam sernika, ale kupilam kawalek. Jest nas malo, wiec nie szalejemy , ale kiedys musze sie skusic na mazurka i makowca . Z wloskich ciast zdecydowanie najbardziej lubie neapolitanska pastiere. Ciasto kruszone z serem bialym ricotta i ziarnami zboza - grano. Wychodzi mi tak dobre, ze malo kto wierzy, ze je piecze Polka.  



W Lany Poniedzialek oblewamy sie woda na pobudke i tyle. Jakos ten obyczaj jest malo rozumiany, mimo, ze zabawny. Tutaj oblewanie woda uzywa sie w ostatni dzien szkoly. Dzieciaki szaleja ze szczescia i w ten sposob swietuja. 
Poza tym w poniedzialek , ktory nazywa sie Pasquetta uzywa sie organizowanie piknikow na lonie natury, rzadko z rodzina, czesciej ze znajomymi. Popularne jest bardzo przyslowie "Natale con i tuoi, Pasqua con chi vuoi" , czyli Boze Narodzenie z rodzina, Wielkanoc z kim chcesz. Wielkie wloskie rodziny znane z telewizji chyba znikaja jak dinozaury. Na poludniu czas sie zatrzymal, ale im wyzej na polnoc tradycje nikna. 

My w tym roku spedzalismy Wielkanoc w Rzymie, maz niestety musial pracowac, ale zorganizowalismy sobie za to przyjemne z pozytecznym. Po kosciele poszlismy do innego kosciola, zwiedzac. 



Tym razem wybralismy Bazylike Santa Maria Maggiore. 




Jak widac niebo zachmurzone, ale bylo cieplo. 



Tu glowny oltarz ze zlotym baldachimem oraz bocznymi schodami prowadzacymi do srebrnej statuetki Dzieciatka Jezus i rzezby modlacego sie papieza Piusa IX.







W bocznych nawatach sa inne mniejsze oltarze. 



Tutaj bardzo znana rzezba Krolowej Pokoju. 



A dla tych, ktorzy maja ochote moga sie wyspowiadac nawet po polsku. 



Potem odkrylam, albo lepiej przypomnialam sobie, ze Dworzec Centralny Termini od dnia beatyfikacji Jana Pawla II jest dworcem pod Jego wezwaniem. 



To bylo dwa lata temu. Za kilka dni nasz Papiez zostanie ogloszony swietym. Z tej okazji wydane zostaly bilety autobusowe. Obowiazkowo zachowane na pamiatke. 



A dla rozrywki i zbierajacych magnesy na lodowke mala pamiatka z Rzymu. 



WESOLYCH SWIAT ZYCZE :-)