To bylo 21 latemu, mniej wiecej w tym okresie, chyba na poczatku maja. Niestety wstyd sie przyznac, ale nie pamietam dokladnej daty. Bylam w pierwszej klasie liceum spolecznego. Liceum to istnialo od zaledwie trzech lat, ale proponowalo sporo. Stawialo miedzy innymi na nauke jezykow obcych. Organizowalo rowniez dla pierwszych klas wycieczke objazdowa po Wloszech z audiencja u papieza, wowczas Jana Pawla II. To wtedy wlasnie zamarzylo mi sie zamieszkanie we Wloszech.
Wycieczke rozpoczelismy w Wenecji, potem Padwa, Asyz, Florencja, Rzym i Rovereto. Wiadomo jak to turystka, mloda dziewczyna podobalo mi sie wszystko, zakochalam sie w tym kraju. W Rzymie bylismy kilka dni, po to, zeby porzadnie wszystko zwiedzic i, zeby zostac na niedzielna msze w Bazylice sw. Piotra na swieto Milosierdzia Bozego.
Pamietam, ze wszyscy sie na nas patrzyli. Zaprezentowalismy sie ubrani odswietnie, dziewczyny w bialych bluzkach i czarnych spodnicach, a chlopcy w garniturach. Mielismy tez na glowach berety ze szkolna przypinka. To byl nasz mundurek. Cos jak elitarne szkoly angielskie czy francuskie. Wzbudzalismy ogolne zainteresowanie co sie nam bardzo podobalo.
Podczas mszy swietej siedzielismy w tylnej czesci Bazyliki wiec widzielismy w rzeczywistosci papieskie plecy. Spotkanie, na ktore w rzeczywistosci czekalismy z niecierpliwoscia mialo sie odbyc po mszy. Razem z nami byly jeszcze inne grupy. Weszlismy do sali audiencyjnej, poustawialismy sie grzecznie i czekalismy. Otworzyly sie nagle drzwi i wszedl Papiez. Wtedy byl jeszcze w dobrej formie. Kiedy Jan Pawel II wszedl rozjasnila sie cala sala, a nam przechodzily ciarki po calym ciele, takie przezywalismy emocje. Mnie naszly lzy do oczu z wrazenia. Papiez zatrzymywal sie po kilka minut przy kazdej grupie, rozmawial z kazdym chocby kilka sekund, nie ominal nikogo.
Nie pamietam, co do nas mowil, pod takim bylam wrazeniem. Nie spodziewalam sie, ze tak zareaguje, ale to chyba zrozumiale. Ja, taka mloda dziewczyna z Oswiecimia, spotkala Papieza, rodaka, czlowieka najwazniejszego na swiecie.
Nie zapomne nigdy tego spotkania. Dzis moge powiedziec, ze mialam okazje spotkac Swietego.
Po moim definitywnym przyjezdzie do Wloch spotkalam naszego Papieza jeszcze kilka razy. Nigdy jednak tak blisko, jak wtedy. Bylam w auli Pawla VI podczas koncertow organizowanych przez Polakow dla Papieza, podczas projekcji filmu QUO VADIS i bylam w koncu na jego obu grobach, na tym przed i po beatyfikacji.
Nie moglam niestety byc na pogrzebie, bo bylam w zaawansowanej ciazy. Moj syn poznal Papieza Polaka poprzez moje opowiadania, film z Piotrem Adamczykiem i filmy dokumentalne.
Ten tydzien poprzedzajacy kanonizacje obudzil na nowo wszystkie wspomnienia. We srode poszlismy na musical po wlosku do Audytorium przy Watykanie. Musical NON ABBIATE PAURA napisany przez wloskiego ksiedza przedstawil Karola Wojtyle aktora, mlodego chlopaka, ktory podobal sie dziewczynom oraz oddanego Maryi ksiedza a w koncu Papieza. Tytul NIE OBAWIAJCIE SIE przekazywal nie tylko najslynniejsze zdanie Ojca Swietego, ale rowniez ogromna sile czlowieka oddanego w wierze.
W te dni chodzac ulicami Rzymu czulam sie jak w Polsce. Milo bylo slyszec co krok jezyk polski, polskie piesni koscielne i widziec morze polskich flag. To niesamowite, jak jeden czlowiek z niewielkiego kraju w Europie zmienil swiat , przyblizyl do siebie miliony ludzi z calego globu, ale dla nas Polakow bedzie na zawsze NASZ!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz