Tak sie akurat sklada, ze ta ostatnia w tym roku obchodzi 125 urodziny, a dokladniej ta najslynniejsza - MARGHERITA. Jej imie pochodzi od imienia Krolowej Malgorzaty di Savoia. W 1889 roku Krolowa wezwala na dwor w Neapolu, gdzie byla letnia rezydencja krolewska ( zimowa znajdowala sie w Turynie), kucharza Raffaele Esposito, proszac go o przygotowanie jego specjalnosci. Postanowil on zaskoczyc Krolowa nowym daniem, ktore byloby jednoczesnie przekaska, pierwszym i drugim. Ponadto wymyslil, ze danie to bedzie symbolem Italli i jego skladniki przedstawia jednoczesnie kolory flagi narodowej. I tak oto przygotowal najprostsze ciasto jakie tylko mozna przygotowac : maka, woda i drozdze. Na okragly placek nalozyl czerwony sos pomidorowy, biala mozzarelle i zielona bazylie. Dokladnie te kolory, ktore widnieja na wloskiej fladze , czerwony, bialy i zielony. Esposito pizze nazwal Margherita na czesc Krolowej. Dzis jest to najslynniejsza i najczesciej zamawiana w pizzeriach pizza.
W Polsce zdarzylo mi sie jesc pizze, niektore byly nawet dobre. Pamietam zwlaszcza, ze najbardziej smakowala mi ta z restauracji Rapsodia, moze dlatego, ze kucharz, ktory ja robil pracowal we Wloszech. Dzis jednak wiem, ze nie byly one az tak smaczne, jak te prawdziwe wloskie. Zauwazam roznice w smaku. To chyba zalezy od klimatu, bo pomimo tylu lat tutaj nadal szukam ziemniaka tak smacznego, jak w Polsce. Wracajac jednak do pizzy, ciasto, ktore wydaje sie tak latwe do zrobienia wcale nie jest proste. Musi byc dobrze wyrosniete, z dobra proporcja drozdzy, zeby nie bylo ciezkostrawne. To, co sie znajdzie na gorze to juz wolny wybor. Dla mnie im prostsza jest pizza, tym jest smaczniejsza, sporo zalezy od wypieczenia. Zdecydowanie najlepszy sposob pieczenia to ten w piecu na drewno.
Poza tym odkrylam, ze nie istnieje tylko pizza napoletana, czyli o wysokim ciescie. W Rzymie preferuje sie pizze cienka, troche przypalona. Oczywiscie pizze je sie bez uzycia sztuccy. Kroi sie ja specjalnym nozykiem na trojkaty, te cienka sie sklada i mniam.
Nie zliczylabym ile pizzy zjadlam przez ostatnie 13 lat, sprobowalam wiele skladnikow, jednak zawsze wracam do Margherity, tej wysokiej. Czasami kupuje tak zwana pizze krojona ( pizza a taglio) , gdzie w malym lokalu wystawione jest kilka lub kilkanascie rodzajow pizzy o duzym owalnym ksztalcie , krojone na kawalki i placone wedlug wagi.
Mieszkanie w innym kraju to poznawanie nie tylko nowej kuchni, ale rowniez mieszanki roznych smakow. Zaskoczylo mnie miedzy innymi laczenie slonego ze slodkim. Dzieciaki i nie tylko, uwielbiaja pizze z nutella. Slonawe ciasto swietnie laczy sie z orzechowa slodycza czekolady zwlaszcza kiedy ciasto jest jeszcze cieple. Czekolada topi sie delikatnie przez co przykleja sie troche do podniebienia a nastepnie rozplywa sie powoli dajac ogromna radosc malym i duzym. Nigdy bym nie pomyslala, ze takie polaczenie moze dac az tyle emocji, a jednak... jak sie okazuje to wlasnie te najprostsze potrawy czynia szczesliwym i podniebienie i zoladek i nas samych.
