Na emigracji staramy sie bardziej kultywowac nasze tradycje. Tesknota za Ojczyzna sprawia, ze przypominaja sie wszelkie obchody, swieta i kulturowe obrzadki. To samo, co w kraju czasami nas nudzi lub nawet denerwuje , poza jego granicami uwielbiamy. Takie to juz dziwne z nas stworzenie.
Ja osobiscie lubilam zawsze raczej wszystkie polskie tradycje, ale przyznaje, ze nie zawsze sie ich kurczowo trzymalam. Najczesciej oczywiscie z lenistwa.
Na obczyznie natomiast pielegnuje je szczegolnie, pokochalam je na nowo i gorliwie przekazuje kolejnemu pokoleniu. Dodatkowo szperam gdzie tylko sie da, zeby dowiedziec sie jak najwiecej i, zeby opowiedziec synowi skad i dlaczego tak jest.
Jednak najlepszym sposobem jest osobiste przezywanie i wprowadzanie bezposrednio takowych tradycji w zycie.
W naszym domu od poczatku mieszamy obie kultury podczas wszystkich swiat. Wychodzi z tego lekki misz masz ,ale jest to bardzo przyjemne.
Dlatego tez bardzo chcialam, zeby zorganizowac cos na Swieta Bozego Narodzenia z rodzicami ze szkoly polskiej, zeby pokazac nie tylko dzieciakom , ale miedzy innymi wloskim rodzicom typowe polskie swieta.
W koncu na calym swiecie krazy opinia, ze polskie Boze Narodzenie jest jednym z najpiekniejszych , a juz na pewno polska Wigilia.
Jako, ze pochodzimy z roznych stron Polski , kazdy pokazalby cos odpowiedniego ze swoich okolic.
I tak zorganizowalismy wspaniala polska Wigilie. Nieco wczesniej, bo niektorzy szczesciarze wybieraja sie do Polski na swieta, a bardzo chcielismy byc wszyscy w ten dzien
Oczywiscie wieczerze przygotowalismy w szkole, w ktorej odbywaja sie lekcje jezyka polskiego. Kazdy mial przygotowac jedna z potraw typowych wigilijnych w domu rodzinnym.
U mnie od kiedy pamietam na stole krolowal miedzy innymi smazony karp. Bez karpia nie bylo Wigilii. Jeszcze dzis pamietam jak jako mala dziewczynka najpierw u babci w Osieku, a potem juz w domu rodzinnym, patrzylam na jeszcze zywe karpie, ktore plywaly w wannie. Dawalam im nawet imiona, choc wiedzialam, ze pozniej je zjem. Brzmi to drastycznie, ale w koncu to przeciez lancuch biologiczny.
Pozniej wieczorem czulo sie w calym domu intensywny zapach smazonego karpia. Bylo to ostanie danie naszej Wigilii, to najbardziej wyczekiwane, przynajmniej przeze mnie.
Na polskiej wigilii niestety nie bylo karpia, ale przygotowalismy z mezem rybe perska
( pesce persico) w ten sam sposob i chyba odnieslismy sukces. W kazdym razie podczas smazenia czulam ten sam zapach, co podczas naszej tradycyjnej Wigilii. Moze to tez dlatego, ze wlaczylam sobie muzyke swiateczna, zaswiecone byly wszystkie swiatelka, choinka ( we Wloszech sie zdobi domy 8 grudnia) , wiec atmosfera byla, jak najbardziej swiateczna. Mysle jednak, ze to glownie dzieki sposobowi smazenia. Wigilijny karp ma byc smazony na masle, a przede wszystkim musi byc odpowiednio opanierowany. Tutaj oddalam paleczke malzonkowi, jest zdecydowanie lepszym kucharzem ode mnie. I musze przyznac, ze poszlo mu to doskonale. Wspaniale polaczenie - polski przepis przygotowany przez Wlocha- wyszlo bardzo smaczne, nie zostalo nic.
Ale wracjac do grupowej Wigilii. Rozpoczelismy tradycyjnie oplatkiem.
Dla niektorych Wlochow byla to totalna nowosc, ale bardzo przyjemna.W koncu zawsze milo jest zyczyc sobie wszystkiego co najlepsze na nadchodzacy rok i nie tylko. Skladanie zyczen troche trwalo, bo grupa jest dosc liczna, no i w koncu zasiedlismy do stolu.
Podano barszczyk ...wspanialy, odpowiednio kwasny, przygotowany ze swiezych buraczkow. A do tego placuszek z kapusta i grzybami. Jadlam go pierwszy raz w zyciu. U mnie w domu barszcz podaje sie z uszkami z grzybami.
Potem jedlismy kapuste z grzybami z dodatkiem smietany. I tej potrawy nigdy nie jadlam podczas rodzinnej Wigilii. My Polki bylysmy bardzo ciekawe jak zareaguja na kwasna kapuche nasi wloscy malzonkowie. Zachowali sie jednak mesko i godnie sprobowali i nawet nie mruzyli bardzo oczu.
Po kapuscie na stole pojawily sie krokiety z nadzieniem jajeczno-grzybnym. Kolejne nowe dla mnie danie.
Jedlismy rowniez ryby w sosie pomidorowym, ryby w sosie chrzanowym i jeszcze jakims innym , tyle tego bylo. Nie zabraklo rowniez tradycyjnej salatki jarzynowej, ktora tutaj nie wiadomo czemu nazywa sie salata ruska (insalata russa). Oczywiscie obronilysmy poskie imie i wytlumaczylysmy, ze to polska salatka, bardzo slawna w polskich domach i grzechem jest nazywanie jej ruska. Ostania ze slonych potraw byla nasza ryba.
Bylismy juz bardzo syci, a tu jeszcze czekaly na nas slodkosci i jedna z ciekawych krakowskich potraw. Makaron lazankowy z makiem, grzybami i rodzynkami. Poczatkowo mialam watpliwosci . Jakos dziwne mi sie wydawalo polaczenie makaronu z makiem, ale okazalo sie, ze mylilam sie. Danie smakowalo mi.
Ze slodkosci byla rowniez wloska crostata , to tak na udobruchanie mezow, szarlotka i typowy polski sernik z rodzynkami. Co wazne sernik zrobiony byl z polskiego sera kupionego specjalnie na te okazje w polskim sklepie w Rzymie. Nie musze oczywiscie pisac, ze byl wysmienity, ale pisze to, bo naprawde byl przepyszny.
W ogole wszystko bylo wpsaniale, a najbardziej atmosfera i towarzystwo. W Wigilie nie ma co myslec o dietach i uwazaniu na linie. Trzeba sprobowac wszystko, troszke, ale wszystko. Zwlaszcza, ze wszystko bylo dobre.
Takie spotkania rodza wspomnienia, bardzo mile wspomnienia. Kazdy opowiadal jak to sie obchodzi swieta w ich domach, jakie sie je potrawy, w ktorym domu kladzie sie sianko pod obrus,a gdzie zostawia sie wolne miejsce dla nieznajomego przybysza. Najzabawniejsze zdecydowanie byly opowiesci o karpiach plywajacych w wannach. Dowiedzialam sie, ze nie tylko ja dawalam im imiona. Byl nawet jeden odwazny osobnik, ktory mial okazje wykapac sie karpiem, przez przypadek, ale jednak. Karp przeniesiony na czas kapieli do miski mial widocznie malo miejsca i przeskoczyl z miski do wanny. Pan domu szybko zakonczyl swoja kapiel, co zaloze sie bardzo ucieszylo karpia.
Bardzo mily wieczor w doborowym towarzystwie. Po raz kolejny okazalo sie, ze Polska Wigilia jest najpiekniejsza na swiecie.
A teraz mamy kilka dni na przygotowanie sie do rzeczywistych swiat w rodzinnych domach.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz